Emocje “są jak przestrzeń, nieograniczone zadają ból, gdy są pielęgnowane unoszą do chmur, te niezbadane są w stanie nauczyć, tego czego nie nauczy żadna ze szkół, uczucia są jak przestrzeń, wykorzystane mądrze budują dom, zaniedbane zawsze ciągną na dno”. Słowa te pochodzą z piosenki Kamila Bednarka pt. “ Nie obiecuję” i pokazują, że emocje mają sprawczą moc. Te nad którymi nie jesteśmy w stanie panować potrafią wprowadzać w frustrację czy zakłopotanie, zadawać ból samemu sobie oraz innym, poprzez niedopuszczanie ich do siebie, zamrażanie, nieumiejętność nazywania, czy udawanie że ich nie ma. Natomiast te które znamy, nazywamy, dopuszczamy do głosu, te którymi potrafimy umiejętnie zarządzać i za których głosem podążamy mają moc “unoszenia do chmur” i budowania naszego wnętrza i nas samych w zgodzie ze sobą.
Pisząc ten tekst miałam potrzebę pokazania, że praca z emocjami poprzez nauczenie się ich nazywania, dopuszczenie emocji do siebie, pozwolenie sobie na czucie i umiejętność ich regulacji jest dobrą drogą do tego, aby stawać się autentycznym, prawdziwym człowiekiem, który żyje w zgodzie ze sobą i przy sobie. Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach w konkurencji umysł – serce, serce jako przedstawiciel emocji zajmuje to drugie, gorsze miejsce, co powoduje że pokazywanie emocji i przyznawanie się do nich jest oznaką słabości i może wzbudzać poczucie wstydu, w momencie gdy zaczniemy je pokazywać. A to przecież emocje “pomagają nam ocenić możliwości, jakie mamy do wyboru, motywują do wprowadzania zmian albo do działania i mówią nam o naszych potrzebach“(Leahy, 2014, s.29). Przy pomocy ich znajomości,
słuchaniu i podążaniu za tym co nam podpowiadają, jesteśmy w stanie usłyszeć o naszych potrzebach, frustracjach czy prawach. Emocje dają nam motywację do zmiany, możemy uciekać od trudnych sytuacji, ale też wiemy kiedy jesteśmy zadowoleni. Warto podkreślić, że znajomość własnych stanów emocjonalnych pomaga nawiązywać kontakty z innymi ludźmi i wchodzić w relacje, które są satysfakcjonujące lub rezygnować z tych, które zużywają duże pokłady naszej energii, czy w jakiś sposób nam zagrażają. Takie podejście do tematu afektów, może pomóc w tym aby nie rozgraniczać ich na dobre i złe, pozytywne i negatywne, ale aby spojrzeć na nie całościowo jako wskaźniki somatyczne, bo dzięki temu że się
pojawiają mamy wskazówkę, która podpowiada co chcemy zrobić (Leahy, 2014).
W pracy z emocjami pierwszym elementem jest nauczenie się ich nazywania, określeniem co to za emocja się u mnie pojawia, co ona chce mi powiedzieć i o co zadbać. Po jej rozpoznaniu, warto przyjrzeć się temu w jaki sposób poznany przeze mnie afekt, objawia się w moim ciele. Dla przykładu złość może być odczuwana jako ciepło, które rozchodzi się w ciele od brzucha, aż po koniuszki palców u rąk i nóg połączona z mobilizacją do działania. Radość może objawiać się, jako duży przypływ energii i potrzeba jej ekspresji na zewnątrz. W nazywaniu stanów emocjonalnych, pomocne może być stworzenie swojej własnej mapy emocji w której każdy afekt, będzie opisany z nazwy oraz objawów i sygnałów w ciele.
Kolejnym elementem pracy z emocjami, jest umiejętność ich regulacji. Regulacja emocji rozumiana jako indywidualne strategie zaradcze, które każdy z nas może stosować w momencie gdy pojawiają się stany emocjonalne o dużym nasileniu. Można powiedzieć, że regulacja działa jak termostat, za pomocą którego jesteśmy w stanie sterować natężeniem emocji i utrzymywać je na dobrym dla nas poziomie- czyli takim w którym damy sobie z nimi radę. Nieumiejętne zarządzanie naszym termostatem, może doprowadzić do sytuacji w której robi się “za zimno” lub “za gorąco”.
Mechanizmy regulacji emocjonalnej, które są niedojrzałe lub nieefektywne tzw. dysregulacja emocjonalna, może prowadzić do skłonności do narzekania, obrażania się, atakowania innych, odsunięcia się od ludzi, czy ruminacji (przywoływaniu swoich emocji i sytuacji od nowa, w celu próby zrozumienia tego co się wydarzyło), czego konsekwencją bywa depresja, izolacja, czy bezczynność. Dysregulacja jest to trudność i brak umiejętności w radzeniu sobie z doświadczaniem lub przetwarzaniem emocji, co można zauważyć poprzez nadmierne ich nasilenie, czy dużą ich dezaktywację (Leahy, 2014). Gdy zgromadzone emocje są bardzo intensywne i o dużym nasileniu dochodzi do ich eskalacji, czego skutkiem jest panika, przerażenie, strach, czasami również trauma, przytłoczenie, czy uczucie, że nie jestem w stanie tego wytrzymać. Dezaktywacja natomiast może występować jako unikanie, odrętwienie, czy zamrożenie dlatego, że zakłóca proces przetwarzania informacji emocjonalnych. Regulując emocje warto przyjmować takie metody i strategie, które pomagają adoptować się i dzięki którym jesteśmy w stanie dobrze funkcjonować (Leahy, 2014) jak np.: “konfrontacyjne radzenie sobie (np. asertywność), dystansowanie się, samokontrolę, poszukiwanie wsparcia społecznego, przejmowanie odpowiedzialności, ucieczka-unikanie, planowe rozwiązywanie problemów, pozytywne przewartościowanie” (Leahy, 2014, s.24).
Warto zauważyć, że emocje są nieodłącznym elementem każdego człowieka, potrafią być dla nas najlepszą wskazówką do życia w sposób prawdziwy i w zgodzie ze sobą, czyli autentyczny. Czym zatem jest autentyczne życie? Dla Carla Rogersa jest to proces, w którym staramy się znaleźć równowagę “w zaspokajaniu własnych potrzeb, przy jednoczesnym życiu z innymi ludźmi w taki sposób, który spełnia potrzeby tych wzajemnych relacji” (Stephen, 2017, s.11). Taka definicja zakłada znajomość siebie oraz umiejętność zauważania własnych wewnętrznych stanów emocjonalnych, połączona ze zdolnością pokazywania i wyrażania emocji na zewnątrz. Joseph Stephen w oparciu o własną pracę i doświadczenia przedstawia autentyczność jako “szczerość wobec siebie w każdym momencie” (Stephens, 2017, s.23), która przekłada się na proces podejmowania decyzji. Tworząc przepis na autentyczne życie, uwzględnia w nim
znajomość siebie, stanowienie o sobie i bycie sobą, jako słuchanie i podążanie za własną intuicją, sercem i emocjami które płyną z wnętrza ciała (Stephen, 2017). Według Brene Brown autentyczność oraz życie w autentyczności to “pełne i szczere zaangażowanie się w nasze życie z poczuciem własnej wartości” (Brown, 2022, s. 18). Do pełnego angażowania się w życie niezbędna jest odwaga, współczucie oraz umiejętność tworzenia więzi (Brown, 2022).
Autentyczność jest tematem, który wzbudza wiele zainteresowań empirycznych w ostatnich latach. Niektóre badania wykazały zależność, między autentycznością a współczuciem dla siebie i innych. Badania przeprowadzone przez Zhang i in. (2019) prezentują, że współczucie wobec samego siebie jest pozytywnie związane z autentycznością. Pokazano w nim, że kiedy ludzie odczuwają współczucie dla siebie są bardziej skłonni czuć się autentyczni. Temat ten nie jest łatwy do zbadania przy użyciu metod samoopisowych, a jego zmierzenie za pomocą Skali Autentyczności wymaga od osób poddawanych badaniu, pewnego poziomu samoświadomości, wpływ na nie może mieć również kontekst społeczny (Toper i in., 2022).
Gdybym sama miała stworzyć definicje autentyczności, powiedziałabym, że jest to bycie w zgodzie ze sobą i życie w podążaniu za własnymi wartościami i emocjami, które odczuwamy z umiejętnością ich regulowania. Powyższe rozważania oraz własne doświadczenia prowadzą mnie do konkluzji, że praca z emocjami jest tematem, który wymaga odwagi, wytrwałości i nieustannego treningu. Mam wrażenie, że jest to ciągłe zadawanie sobie pytania: czy to mi służy? Co moje ciało chce mi na ten temat powiedzieć i czy mam w sobie gotowość i otwartość na odczytywanie płynących z ciała sygnałów i podążania za nimi.
Rozwój w obszarze afektów w fazie początkowej mocno angażuje energię, ale dzięki intensywnemu treningowi będzie przynosiło efekt życia w zgodzie ze sobą, czyli życia autentycznego a “życie autentyczne jest najpewniejszą drogą do trwałego spełnienia” (Joseph, 2014, s.13) i sprawia że w “im większym stopniu możemy być sobą, tym jesteśmy szczęśliwsi” (Joseph, 2014, s.16). Mam poczucie, że dzięki dopuszczaniu i słuchaniu pojawiających się emocji jesteśmy w stanie żyć w zgodzie ze sobą, bez zaprzeczania temu kim naprawdę jesteśmy, blisko a nie obok siebie,
czyli w sposób prawdziwy.